Jesienny przegląd, czyli co w liściach piszczy

  Tak się czasem zdarza, że plany – planami, a życie swoje. I że większość codziennych umilaczy idzie w kąt, gdy trzeba zająć się poważniejszym (czyt. służbowym/rodzinnym/towarzyskim) tematem. Planując włożyć więcej pracy i wysiłku w bloga nie przewidziałam, że zwyczajnie nie wystarczy mi na to czasu. Co nie znaczy, że w kwestiach sztuki czy literatury zaniedbywałam się w międzyczasie zupełnie. I o tym dzisiaj – garstka niusów i inspiracji.
   1. Romans filmu z malarstwem: Twój Vincent już w kinach. Polsko-brytyjski film o życiu i śmierci Van Gogha w niezwykłej konwencji – kadry filmu przemalowano w stylu ekspresjonizmu Vincenta, wykorzystując też 120 dzieł samego malarza. Karkołomna praca i niezwykłe widowisko, jednak mam pewne obawy, czy takie dzieło nie jest trochę zbyt trudne w wizualnym odbiorze. Przekonam się osobiście. (Jednocześnie nadal męczy mnie, że jeszcze nie dodałam wpisu na temat Vincenta, który czeka już tylko na ostatni szlif i coś doczekać się nie może…).
Robert Gulaczyk jako Vincent Van GoghRobert Gulaczyk jako Vincent Van Gogh

   2. Frieda Kahlo – czeka już na odwiedzających w Centrum Kultury Zamek w Poznaniu. Do 21 stycznia 2018 można podziwiać dzieła Kahlo i Diego Rivery wraz z towarzyszącym obrazom wystawami ze zdjęciami słynnej pary. Wydarzenie jest niepowtarzalne, ogromnym wysiłkiem kuratorów wystawy zwieziono obrazy z Meksyku, aby pokazać je w zaledwie kilku miastach w Europie, w tym w Poznaniu właśnie. Jeśli dobrze pamiętam, po Poznaniu wystawa jedzie do Mediolanu, więc warto się pospieszyć.

 Autoportret z naszyjnikiem z cierni i kolibrem, 1940

   3. Już jutro aukcja DESY z prawdziwym unikatem – „Geniusz w pracowni malarskiej” Jacka Malczewskiego z ceną wywoławczą 500 000 zł. Tego typu perełki pojawiają się niezwykle rzadko, każdorazowo tak znane nazwisko elektryzuje publiczność; jestem więc niesamowicie ciekawa, jaki będzie oddźwięk i jaką cenę ostatecznie osiągnie obraz. Jeszcze mam w pamięci i pod powiekami wystawę „Malczewscy. Figura syna” prezentowaną przez szczecińskie Muzeum Narodowe, pełną jasnych barw i rozświetlonych twarzy portretowanych. Na tle tego, co najbardziej znane, co oglądałam w Szczecinie, „Geniusz…” wypada dość ponuro, chociaż symbolicznie ujęty w ciekawy sposób. Jednak najczęściej to nazwisko, a nie temat, decydują o udanej aukcji…

Jacek Malczewski, „Geniusz w pracowni malarskiej”, po 1914r.

   4. Moim niedawnym odkryciem jest berlińska wystawa grafik Salvadora Dali. Około 450 prac – grafika, collage, litografia, ilustracje do książek, opery, a nawet kart do gry. Niewielka powierzchnia oferuje naprawdę sporą dawkę surrealizmu.

DALIBERLIN

   5. Pisałam już o Mai Wrońskiej: tutaj i o mojej fascynacji tym, jak sztuka staje się użytkowa i trafia pod strzechy. I proszę – oto żywy dowód: w sieci IKEA swoisty tetraptyk sygnowany nazwiskiem autorki. Brawo ;)

≈A≈

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.