Jazzowy chillout Hoppera

Edward Hopper, „Automat” 1927

  Wieczór, ciemno, chłodno. Ale nie w mieście, nie w przesadnie oświetlonych, nagrzanych wnętrzach. Jasne światło odbija się w gładkiej powierzchni szkła, szybuje w mrok, powiela jarzeniowe echo. Powietrze pachnie rozgrzanym metalem i odrobiną kurzu, cynamonem ciastek. Kawa paruje. W radio jazz. Zmęczenie dniem osiada na ramionach. Zabiegane jesienne popołudnie przeszło niepostrzeżenie w leniwy przedzimowy wieczór. Zakupy, spotkania, projekty? Nie tutaj, tutaj odpoczywam. Zaraz dopiję kawę i pójdę dalej – w mrok własnych spraw. Patrzcie…

≈A≈

 

 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.