Podsumowanie roku 2015

  Rok 2015 skończył się podobnie, jak lata poprzednie – nagle, zbyt szybko, i tuż po świątecznej krzątaninie. Jeszcze nie zdążyłam dopełnić postanowień z poprzedniego Nowego Roku, a już trzeba podjąć nowe. Jaki był rok 2015 dla Mozaiiki?

  Przede wszystkim – powinnam właściwie obchodzić urodziny :) Rok temu narodziła się Mozaiika i zaczęła stawiać pierwsze kroki. Cieszę się niesamowicie z tego pierwszego kroku ! Nie udało mi się niestety zapanować nad regularnością wpisów i jest ich o połowę mniej, niż chciałabym, to jest cel na kolejny rok.

  W świecie malarsko-literackim trwa stały ruch, jak woda poddawana pływom, tak tworzenie sztuki nie podlega nieruchomym zastojom. Cały czas coś się dzieje, tworzy, powstaje. A nawet to, co znane, zdawałoby się – do znudzenia – podlega modom, które raz kierują swoją uwagę na dany podmiot, żeby za chwilę odwrócić w zupełnie innym kierunku. Chwilowe fascynacje potrafią wykreować artystę, nagły spadek zainteresowania potrafi strącić go z piedestału. To jest znak zwłaszcza naszych czasów, szybka odwracalność trendów. Jest to jeden z tematów, o który na pewno zahaczę w przyszłości, a także o odkurzonych malarzach, którzy po wiekach „niebytu” w świadomości mas, nagle stali się idolami z pierwszych stron. W styczniowym już numerze „Focus.Historia” jest spory artykuł o fenomenie Leonarda da Vinci i o tym, jak w ciągu ostatnich kilku lat stał się prawdziwym malarskim celebrytą, polecam do poczytania, a jeśli ktoś używa Tap2C, to również do pooglądania.

  Wraz z nowym rokiem chciałabym wrócić do klasycznego malarstwa i przywołać kilka sylwetek, moim zdaniem – wartych zapamiętania. Jednocześnie przeżywam fascynację Instagramem i jest kilku młodych artystów, których będę w najbliższym czasie bacznie obserwować – z czego zapewne zdam relację.

  Z rodzimego podwórka – do 14 lutego w Poznaniu, w Centrum Kultury Zamek trwa wystawa Malarze Normandii prezentująca impresjonizm francuski, na stałe mieszcząca się w Caen, z takimi nazwiskami jak Delacroix, Monet, Courbet, Renoir. Z kolei w Szczecinie do kwietnia odwiedzić można wystawę Nie tylko tulipany, czyli Złoty Wiek malarstw flamandzkiego i holenderskiego, w tym nazwiska takie jak: Hans von Aachen, Hendrick van Balen, Richard Brakenburgh, Jan Brueghel Starszy, Reynier de la Haye. Z obu zamierzam skorzystać, bo mimo kurczenia się świata do globalnej wioski, nadal za daleko mi do Luwru czy Prado.

  W nadchodzącym roku wypatruję też filmu „Ostatnia rodzina” opisująca życie Beksińskich. Póki co zaopatrzyłam się w książkę na po-świąteczne zimowe wieczory „Beksińscy. Portret podwójny” Magdaleny Grzebałkowskiej. Zarówno książka, jak i twórczość Zdzisława Beksińskiego zasługują na osobne, obszerne wpisy.

  Tymczasem – najlepsze życzenia na Nowy Rok, oby nasze fascynacje nigdy nie osłabły !

≈A≈

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.