Cudze chwalimy, swego nie znamy – Janusz Towpik

   Marf mówi, że mam napisać o Januszu Towpiku. Czemu nie, dzięki Marf ;)
Zacznę jednak trochę dookoła. Temat jest duży. Z jednej strony jako osobny „dział” rysunkowy. Z drugiej strony jako część polskiego designu. Nadgryzę więc po kawałku.

 darmowy hosting obrazków  Polska jako kraj ma może niedługą, ale za to ciekawą historię designu. Odkąd wystartowaliśmy w dwudziestoleciu międzywojennym z pomysłami, tak cały czas coś się kręci w temacie, to tu tam; to w meblarstwie, to wzornictwie tkanin, zabawek, ceramiki, itd. „Zameczek” Mościckiego w Beskidzie Śląskim zapoczątkował modę na modernizm w patriotycznym wydaniu. To wszystko, co teraz nazywa się designem kiedyś miało swojską nazwę – wzornictwo przemysłowe i prawdę mówiąc – takie określenie bardziej mi odpowiada. Jest bardziej, moim zdaniem adekwatne do – w gruncie rzeczy – rzemieślniczej pracy, jaką określa. Łączy w sobie to, co estetyczne z tym, co użyteczne i powtarzalne w wytwórstwie. Design natomiast mieści w sobie całokształt zagadnienia, jako określenie jest, trzeba przyznać, pojemne. Jest też określenie sztuka użytkowa, bardziej podkreślająca rolę weny twórczej, chociaż nadal w służbie użyteczności publicznej. Dość o tym. Trzeba powiedzieć, że mamy się czym pochwalić. Od foteli Romana Modzelewskiego, przez Ćmielowska porcelanę, słynnych na cały świat polskich plakacistów, aż po… miejmy nadzieję, aż po horyzont :)

  Ilustratorzy są dla mnie czymś na kształt łącznika pomiędzy światem wzornictwa a sztuki właściwej. Łączą powtarzalność w wielkości nakładu z oryginalnością pojedynczych prac. Temat jest zadany, narzucony, lecz forma dowolna, nieograniczona. I w razie niepowodzeń – niska szkodliwość społeczna. O ile ładne, trafione ilustracje zapadają w pamięć, o tyle na kiepskie nie zwraca się po prostu większej uwagi. Te najlepsze natomiast mogą skutkować zwiększeniem sprzedaży pozycji, to dotyczy zwłaszcza książek dla dzieci i albumów. I tu nie mogę powstrzymać się przed uwagą, ze najczęściej fiksacje rodziców nie idą w parze z upodobaniem pociech. Ja też nie jestem wolna od błędu kupowania nie tego, co się dziecku spodoba, a tego, co sama uważam za świetne. Zawsze zostaje pocieszenie, że się dzieciakowi w ten sposób wyrabia dobry gust ;)

  A wracając do Janusza Towpika:

darmowy hosting obrazków  Janusz Towpik – (w Wikipedia:) – urodzony w 1934 w Cieszynie, zmarł  w 1981 r. w Warszawie. Był architektem, grafikiem, ilustratorem książek. Ukończył Wydział Architektury Politechniki Warszawskiej. Studiował także na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych. Od lat 60. ilustrował przyrodnicze atlasy i książki popularnonaukowe, najczęściej poświęcone zwierzętom. Współpracował z warszawskim ZOO, m.im. prowadził w nim dziecięce warsztaty plastyczne (jedne z pierwszych tego rodzaju w Europie). W 1978 r. roku otrzymał nagrodę prezydenta Francji na Międzynarodowym Konkursie Filatelistycznym za projekt serii znaczków Drzewa.

darmowy hosting obrazków  Projektował pocztówki, znaczki pocztowe, grafiki. Zilustrował 23 książki dla dzieci i młodzieży oraz 7 książek popularnonaukowych i podręczników. Był autorem m.in. tablic zoogeograficznych zamieszczonych w IV tomie Encyklopedii Powszechnej PWN. Współpracował z redakcjami wielu czasopism.

darmowy hosting obrazków

  Wyspecjalizował się w rysunku zwierząt (podobno tylko ptaki go nudziły i na tym polu dzielił pracę z konkurencją) i był w tym mistrzem. Współpracując z ZOO miał okazję na wnikliwe studia nad dzikimi zwierzętami. W tablicach encyklopedycznych widać dbałość o detale, precyzję rysunku, delikatność kreski. W ilustracjach do książek czuć większy rozmach, widać pewną manierę skłaniającą do rysowania miękkich, ale geometrycznych kształtów. Dzięki temu w postaciach widać ruch, energię, chociaż przedstawione są bardziej ogólnikowo, bez obciążania detalami, których za to nie brakuje w ozdobnikach. Nadaje to właśnie baśniowy charakter, pewno umowność formy, która ma zostawić jeszcze trochę pola dla wyobraźni.

darmowy hosting obrazków          J. Towpik, ilustracja do: „Lech, Czech i Rus”, Ewa Szelburg-Zarembina

 

darmowy hosting obrazków          J. Towpik, ilustracja do: Charibu – baśnie wschodnie

  Nie wiem, czy większość dzisiejszych 30-, 40-latków zdaje sobie sprawę, że wychowało się na solidnym kawałku artystycznej roboty. Że czytane w latach 70. i 80. lektury szkolne, młodzieżowe gazetki, bajki i zwykłe powieści przygodowe były okraszone ilustracjami naprawdę wysokiej klasy specjalistów. Jednocześnie – drukowane na marnej jakości papierze i bardzo kiepsko wysycone kolorami – niekoniecznie zachęcały swoją oprawą…

  A przy okazji – ukłony dla autorki bloga i fejsowej aktywności „To dla pamięci”.
https://jarmila09.wordpress.com/
to miejsce, gdzie „ku pamięci” przechowuje się skarby dawnych wydań z cudnymi ilustracjami.

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków  Janusz Towpik to artysta ostatnio „odkurzony”. Po polskich miastach krąży wystawa z ilustracjami, przedstawiająca proces twórczy. Obejrzeć można ilustracje do: W pustyni i w puszczy Henryka Sienkiewicza z 1969 roku, Senne widziadła Kath Walker z 1977 roku czy też wydanego w latach 1973–1974 mitologicznego cyklu Jadwigi Żylińskiej Opowieść o Heraklesie, Młodość Achillesa, Wyprawa po złote runo oraz Tezeusz i Ariadna. Zatem – dziecko pod pachę, i gdy się zrobi zbyt gorąco na plaży – szukamy ochłody i zwierzaków :)

≈A≈

3 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.